internet

Streaming a kino – coraz bardziej zbieżne obszary?

Po różnorodnych uwagach z całego świata o tym, jak potentat streamingu, Netflix, zmienia świat seriali i ich dystrybucji, rok 2017 jest tym momentem, w którym podobne pytania zaczynają padać już o świat wielkiego ekranu. Jak wiadomo, wielu klientów docenia usługi streamingowe z racji na sumarycznie niskie koszty dostępu do dużej ilości materiału oraz wygodę korzystania – w ramach jednego konta można nawet na kilku swoich urządzeniach oglądać seriale wybierane z szerokiej oferty, wciskając wręcz jedynie przycisk „play”. To wszystko stanowić może przewagę wobec telewizji standardowej, która zwłaszcza w Polsce często wymagała znacznie więcej od klienta, który ma ochotę masowo pożerać kolejne odcinki popularnych obecnie, czołowych amerykańskich produkcji. Po uzyskaniu popularności jako kanał dystrybucji, Netflix stał się także popularnym producentem, zaliczając takie hity jak „House of Cards” czy „Stranger Things”. Obecnie próbuje jednak dokonać „zamachu” na zupełnie nową działkę, a więc „pełnoprawne”, dwugodzinne, kinowe z natury produkcji – duże filmy. Na które wydarzenia warto zwrócić uwagę jako potencjalnie piszące historię mediów i sztuki audiowizualnej zarazem?

Popularność oglądania dowolnych filmów i seriali przez internet rośnie rokrocznie. Źródło: Pixabay.com.
Popularność oglądania dowolnych filmów i seriali przez internet rośnie rokrocznie. Źródło: Pixabay.com.

Dużym wydarzeniem była na pewno premiera filmu „Okja” na tegorocznym festiwalu w Cannes. Może się wydawać paradoksem, by dystrybutor mający na celu obsłużenie klientów chcących oglądać filmy na telewizorach, laptopach, tabletach i smartfonach debiutował swoje dzieło w świątyni wielkiego ekranu, jak nazywa się Cannes – ale tak właśnie się stało. Gdy na początku filmu na ekranie ukazało się logo dystrybutora, wiele osób na sali zaczęło ironicznie wiwatować bądź też gwizdać. Po części efekt ten wywołany był nie tylko niechęcią do „makdonaldyzacji” kina, której symbolem jest już Netflix, ale też błędem technicznym obsługi – film puszczono bowiem w złych proporcjach obrazu. Reżyserem filmu był Bong Joon-ho, twórca wielu docenionych przez krytyków i pewną publikę filmów koreańskich, a także produkcji anglojęzycznej pt. „Snowpiercer”. Na ekranie pojawiają się gwiazdy – Tilda Swinton, Paul Dano. Krytycy uznali, że film jest zwyczajnie udany. Zazwyczaj czekalibyśmy na jego premierę w kinach – tymczasem na razie zostaje nam jedynie własny ekran i nadchodząca bardzo niedługo „projekcja” o dowolnej porze dla klientów Netflixa.

Za „Okją” idą inne filmy, które do tej pory trafiały do kina – o ile istniały długo filmy typu „prosto na video”, to zazwyczaj określenie to było synonimem bardzo niskiego budżetu i beznadziejnej jakości. Tymczasem produkcje Netflixa na ten rok to tacy reżyserzy jak David Michod („Królestwo zwierząt”) czy David Ayer („Bogowie ulicy”) i aktorzy z pierwszej półki, jak Will Smith i Brad Pitt. Na taki film zazwyczaj szło się do kina – jeśli widzowie przyzwyczają się, by dla nich nie wychodzić z domu, może to być znaczące wydarzenie w historii „internetyzacji” naszych żyć i komunikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *