praca, rynek pracy

Robotyzacja pracy – zysk czy strata dla pracowników?

Strach przed automatyzacją pracy jest niemal tak stary, jak sama praca – w końcu chęć bycia przydatnym i cenionym, a z tej racji odpowiednio wynagradzanym, jest podstawową dla większości ludzi bez względu na okoliczności. Obecnie jesteśmy jednak na pewno na jednym z niewielu etapów historii, gdy tak wiele mówi się o robotyzacji pracy i utracie przydatności rynkowej przez szerokie grono pracowników. Od lat 90. XX wieku coraz częściej w mediach padają słowa o „nowych luddystach”. Określenie to odwołuje się do ruchu sprzed ponad 200 lat, który powstał w Wielkiej Brytanii w reakcji na stworzenie maszyn tkackich – luddyści niszczyli je w zamachach, widząc zagrożenie dla swojej pracy w ich istnieniu, a część z takich agresywnych działaczy otrzymała z tego powodu nawet kary śmierci. Ogólnie rzecz biorąc, sprawa budzi emocje, i to najczęściej negatywne. Czy jednak słusznie? Tutaj już nie ma takiego konsensusu. Chociaż wiele osób obawia się o skutki robotyzacji dla przeciętnego pracownika, to nie brak też głosów takich, jak niedawny artykuł w „Gazecie Polskiej Codziennie”, gdzie stwierdzono, iż robotyzacja będzie oznaczała wzrost pensji.

Ramię robota może nosić wielkie ciężary i się nie męczy, co wykorzystywane jest w coraz większym stopniu. Źródło: Pixabay.com.
Ramię robota może nosić wielkie ciężary i się nie męczy, co wykorzystywane jest w coraz większym stopniu. Źródło: Pixabay.com.

Priorytety przedsiębiorców sięgających po maszyny i automatyzujących zadania są dość jasne – więcej wykonanej pracy, szybsze tempo, niższe koszty, czyli to wszystko, co czyni biznes opłacalnym i pozwala konkurować cenowo z innymi zakładami z danej branży. Entuzjaści robotyzacji, jak osoby wspomniane w ww. artykule, uważają, iż dzięki automatyzacji możliwa będzie większa wydajność przedsiębiorstw, a co za tym idzie – pojawi się pole do wypłaty wyższych pensji tym pracownikom, którzy będą nadal potrzebni. Niekoniecznie ma ich być mniej – na co przykładem może być fakt, iż obecnie wcale nie ma mniej pracowników niż 200 lat temu, gdy maszynowa produkcja raczkowała, ani też miejsc pracy nie brakuje chociażby w Niemczech, które są najbardziej „zrobotyzowanym” krajem w Europie (261 robotów na 10 tys. pracowników). W Polsce jest 10-krotnie mniej robotów, a jednak prędzej wyobrazimy sobie robotnika wyjeżdżającego właśnie do Niemiec za pracą, niż odwrotnie.

Sceptycy uważają, że robotyzacja doprowadzi do wzrostu bezrobocia, dając dodatkowy zarobek posiadaczom maszyn, czyli np. producentom, bez konieczności żadnych większych dodatkowych inwestycji w ludzi i ich wypłaty. Zdaniem Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych, publikującego raport „Czy robot zabierze ci pracę”, Polska jest krajem, gdzie pracownicy są znacznie bardziej podatni na negatywne skutki robotyzacji, niż ma to miejsce w Europie Zachodniej. Przykładowo, znacznie więcej osób pracuje w rolnictwie – sektorze, w którym przewiduje się znaczące postępy w automatyzacji pracy. W takich krajach jak Wielka Brytania czy wiele państw Skandynawii, grupa osób zatrudnionych w pracach trudnych do przekazania robotowi jest znacznie mniejsza. Jak widać, przewidywania są bardzo odmienne, choć widać pewne elementy wspólne – przykładowo, wydaje się pewne, iż odpowiednie wykształcenie będzie w czasie robotyzacji pracy jeszcze bardziej istotne dla kariery.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *